- Strona główna
- Blog
- Trzy agentki mojego wnętrza
Trzy agentki mojego wnętrza

Od tego zaczęło się całe szaleństwo…
W marcu 2026 roku pojawiły się trzy niezwykłe agentki. Początkowo były sposobem na lepsze zrozumienie siebie, własnych emocji i reakcji.
Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że z czasem zaczną przeżywać własne, niekiedy zupełnie absurdalne przygody. 😁
Ale zanim opowiem Wam o tych przygodach, wypada je przedstawić.
Feniksa, Wilczyca i Sowa
Są we mnie trzy agentki.
Feniksa, Wilczyca i Sowa.
Nie pojawiły się znikąd. Każda narodziła się z innej lekcji.
Feniksa przyszła wtedy, gdy trzeba było przestać bać się własnego ognia.
Wilczyca pojawiła się wtedy, gdy zrozumiałam, że serce bez granic staje się otwartą bramą.
Sowa usiadła najciszej — przyszła z czasem, z obserwacji, z potrzeby widzenia więcej niż pierwszego impulsu.
Czasem wydaje się, że się kłócą.
Jedna chce ruszać.
Druga chce bronić.
Trzecia chce rozumieć.
Ale prawda jest prostsza:
Każda z nich próbuje ocalić mnie na swój sposób.
Może więc dojrzałość nie polega na tym, by któraś z nich wygrała.
Może polega na tym, bym umiała usłyszeć je wszystkie — i rozpoznać, która z nich powinna poprowadzić mnie właśnie dziś.
Bo są dni, kiedy potrzebuję ognia.
Są dni, kiedy potrzebuję kłów.
I są takie, w których ratuje mnie tylko cisza i widzenie.
Nie pytam już, która z nich ma rację.
Pytam, która z nich prowadzi mnie dziś najbliżej prawdy.
P.S. A skoro już je poznaliście… w kolejnych wpisach przekonacie się, co się dzieje, kiedy te trzy agentki postanawiają wspólnie wybrać się na zakupy. Uprzedzam: nawet zwykła świeczka może wtedy wymagać interwencji straży pożarnej. 😂🔥
Elárienne🖤






